poniedziałek, 18 maja 2015

Wracam

Cześć, dawno mnie nie było. Co u was słychać? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. Jeśli chodzi o mnie to żyję, ledwo, ale jednak. Ten miesiąc, podczas którego mnie tu nie było, był okropny, naprawdę! Codziennie towarzyszył mi stres - egzaminy, bierzmowanie, wybór szkoły, poprawianie ocen, grr! Kiedy to się w końcu skończy? Po drodze się trochę pogubiłam, zamknęłam się w sobie i w swoim pokoju. Nie miałam ochoty robić nic i szczerze nadal nie mam, ale tak nie może być i biorę, a przynajmniej próbuję, wziąć się w garść. Zatęskniłam za moim blogiem i za tym, jak wielką radość sprawia mi pisanie go. Brakuje mi może jeszcze trochę motywacji, jednak myślę, że moi czytelnicy mnie nie zawiodą. Poczucie, że robisz coś, co doceniają inni daje ogromną siłę, radość i chęć do bycia w tym coraz lepszym. Jest masa innych blogerek, które są miliony lat świetlnych lepsze ode mnie, mimo to nie poddam się! :) Może miałam krótką przerwę, jeśli chodzi o bloga, jednak czasami zdarzało mi się gdzieś zabrać aparat. Zebrało się kilka zdjęć, które chciałabym wam pokazać, także zostawiam wam mały mix. Ja wracam do was już niedługo, ze zdwojoną siłą i pomysłami.
Dziękuję, że jesteś, do zobaczenia niebawem :) 

czwartek, 9 kwietnia 2015

I'm like a zombie

Święta minęły i pozostało nam wrócić do codzienności, do której tak bardzo nie mogę się przyzwyczaić, że postanowiłyśmy z dziewczynami zrobić sobie jutro dzień bez szkoły. I tak teraz ciągle powtarzamy materiał do egzaminów i mam już dość zwiększającej się ilości kserówek testów z poprzednich lat, grr! Wiem, że to ma mi pomóc, jednak nauczyciele dyktując nam do nich odpowiedzi za wiele nas nie nauczą. Z resztą, nie ważne!
Dziś do szkoły omal nie zaspałam. Nastawiłam budzik na 6.30, a tu w magiczny sposób po chwili na zegarku 7.00 wow magia jednak istnieje! Nie zdążyłam nawet zrobić sobie drugiego śniadania do szkoły i cały dzień byłam nie dość, że głodna to jeszcze śpiąca. Wyglądałam dosłownie jak zombie, marudząc jeszcze ciągle coś pod nosem. 
Po tej kilkudniowej przerwie tak bardzo się rozleniwiłam, że wyzwaniem jest dla mnie spakowanie książek do plecaka. Mogłabym jeść, spać, śpiewać i marudzić. Tak, te cztery rzeczy sprawiają, że jestem szczęśliwa! Jak widać, nie wiele mi trzeba...
Najchętniej położyłabym się teraz spać, ale konwertuje mi się filmik i muszę go w końcu obrobić, bo właśnie się zorientowałam, że ostatnio dodałam filmik prawie dwa miesiące temu... Jeju jak ten czas leci! Tak btw, wiecie, że do wakacji zostało tylko 78 dni?! 78 DNI DZIELĄ MNIE OD SŁODKIEGO LENISTWA BEZ KONSEKWENCJI, bo w sumie teraz też się lenie, ale potem jakie są tego skutki? Magda 4+ bo na 5- się nie nauczyła- NO NIENAWIDZE TEGO. 
Wakacje to koniec tego ciągłego "Magda, idź spać, bo jutro musisz wstać rano do szkoły!", albo niby niewinnego, ale jakże irytującego pytania "Jak tam w szkole?". Czy tylko mnie, jak to usłyszę, krew zalewa i uciekam szybko do pokoju, krzycząc "dobrze", żeby uniknąć dalszych pytań? 
Dziś mam dla was zdjęcia z Patrycją, mało ich jest w sumie, bo nasz fotograf (pozdrawiam Ize) się ciągle ze mnie śmiał i się biedna zestresowałam :( 
Słaba ze mnie modelka haha, no ale co zrobić :(

niedziela, 5 kwietnia 2015

Wesołych świąt!

Ale ze mnie małpa, zapomniałam wam złożyć życzeń! W sumie jutro czeka nas drugi dzień świąt, a niektórzy obchodzą je za tydzień, więc chyba jeszcze nic straconego. Mam nadzieję, że mimo wszystko spędziliście dzisiejszy dzień miło, w gronie rodziny, że jajeczko smakowało i towarzyszyła wam przyjemna atmosfera! Mój wielkanocny dzień zaczął się... dziwnie. O 10 obudziła mnie mama, ale ja zwlokłam się z łóżka dopiero po 11. Zazwyczaj o tej porze jestem w fazie głębokiego snu i budzę się w porze obiadowej, no ale od święta trzeba było zrobić wyjątek. Wczoraj z nudów zrobiłam kilka przysiadów (dobra, nie kilka, a 100!). Żałuję tego bardzo, ponieważ dziś ledwo co chodzę, nogi mi się uginają i są jak z waty. Chwilowo żyją one własnym życiem i nie mam nad nimi kontroli haha. Tak bardzo czekałam na świąteczne śniadanie, ale kiedy tylko zasiedliśmy do stołu to od samego patrzenia rozbolał mnie brzuch i skończyło się na tym, że zjadłam tylko żurek. To się nazywa mieć pecha :( Do tego mama nie kupiła mini-czekoladowych jajeczek, które co roku w święta lubiłam sobie podkradać! No nic, po śniadaniu poszliśmy do kościoła i jakoś humor mi się poprawił. Przez resztę dnia w sumie nic ciekawego nie robiłam, siedziałam i jadłam, jadłam, jadłam i jadłam i właśnie coś dziwnego dzieje mi się z brzuszkiem, hmm... Nie chcę nic mówić, ale drogi brzuchu, mógłbyś boleć w bardziej odpowiednich momentach, np. kiedy mam sprawdzian z matmy? Jutro lany poniedziałek, już obmyślam plan jak kogo oblać, hihi, i prawdopodobnie jedziemy do babci, gdzie będzie reszta rodzinki.
No to jeszcze raz życzę wam radosnych, zdrowych, pogodnych świąt w rodzinnym gronie! Spędźcie ten czas jak najlepiej ze swoimi najbliższymi :)
Tradycyjnie sałatka jarzynowa haha, u was też była? No i oczywiście jajka!
Opowiadajcie, jak wam mijają święta :)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Jestem specjalistką od leniuchowania

Brawa dla mnie- osoby, która mogłaby spędzić całe swoje życie w łóżku zupełnie nic nie robiąc! Wyszłam dziś na dwór zrobić zdjęcia jej! Mimo 6 stopni śmigałam bez kurtki, a co! Czego się nie robi dla ładnych zdjęć, prawda? Mimo, że jestem mega zmęczona tym całym syfem nazywanym szkołą i najchętniej gdzieś bym się schowała i stamtąd nigdy nie wyszła, to nie chce przeleżeć całej przerwy świątecznej brzuchem do góry. Pomijając fakt, jak świetnie mi to idzie i należy mi się za to złoty medal, to postanowiłam wziąć się w garść! Po naszej super seszyn profeszyn zaszłyśmy z Wiktorią do Maca po coś ciepłego, bo okropnie zmarzłyśmy. Zamówiłyśmy sobie po kawie no i potem przeszłyśmy się do sklepu, bo musiałam kupić kilka potrzebnych mi rzeczy.
Jutro znowu robię za fotografa, idzie wiosna, wszyscy chcą odświeżyć swoje zdjęcia profilowe na Facebooku hahah :) Miejmy tylko nadzieję, że pogoda dopisze, bo w ostatnim czasie bywa z nią bardzo różnie. Mam jeszcze do ogarnięcia pokój przed świętami plus będzie trzeba pomóc trochę mamie w kuchni. Oj już ja się postaram o kopiec kreta na świątecznym stole, choćbym miała go sama robić! W niedzielę na śniadanko tradycyjnie przyjeżdża babcia, później idziemy wszyscy razem do kościoła i potem sobie siedzimy w takim rodzinnym gronie. Szczerze to nie mogę się już doczekać, tyle pyszności będzie haha! W sumie to tych świąt wyczekuję bardziej niż Bożego Narodzenia, to dziwne. To chyba oznacza, że dorastam... Oj, jednak coś mi się wydaję, że ja całe życie będę dzieckiem, taka już chyba jestem. A wy jak spędzacie święta? Wyjeżdżacie gdzieś czy, tak jak ja, leniwie w domku? :)
Nie wiem skąd jest koszula i mój wisiorek, koszulka jest z lumpeksu, spodnie z H&M, a buty to Reeboki :)

poniedziałek, 23 marca 2015

School routine

Ostatnio znalezienie wolnego czasu graniczy z cudem. Co chwilę mam coś do zrobienia- to praca domowa, to posprzątać, to ogarnąć sprawy z blogiem. Ciężko jest to wszystko razem pogodzić, jednak jakoś daję radę. W sumie piszę posty raz w tygodniu, więc można pomyśleć, że przecież co to przygotować raz na jakiś czas zdjęcia i treść, jednak dziewczyny, które mają swoje własne blogi myślę, że zrozumieją. To nie jest tylko kwestia tego, czy mam czas ale też czy mam pomysł, czy pogoda sprzyja i jest dobre światło, a często zdarza się też tak, że zabieram się za zdjęcia, a tu okazuje się, że słaba bateria w aparacie. No, ale nie ważne, zostało nam półtora tygodnia i mamy przerwę świąteczną. Nagrałam dziś 2 filmiki, w sumie mam ich 3, ale nie mam czasu ich obrobić... To pochłania tyyle czasu. Jeszcze po chorobie nie napisałam zaległych sprawdzianów i czuję, że napiszę je dopiero po świętach. Nauczyciele mnie zjedzą, ale 3 klasa to naciągają oceny jak mogą i myślę, że będzie ok. Nie mogę uwierzyć, że za miesiąc mam już egzaminy. Są mi one tak bardzo obojętne, że aż mnie to przeraża. W zasadzie to wpływa jakoś na moją przyszłość, na to gdzie spędzę kolejne trzy lata nauki. Jeśli nie dostanę się do szkoły, której planuję chyba się załamię, serio. Jest to tak naprawdę jedyna szkoła, która mi odpowiada, jak nie wyjdzie i się tam nie dostanę to będzie jakaś masakra. Staram się na razie o tym nie myśleć, nie stresować, nie psuć sobie humoru, który od jakiegoś czasu mi dopisuje. Może to przez to, że coraz częściej wychodzi do nas słońce? Nie wiem, ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że to wszystko dobrze się skończy.
W sobotę wybieramy się z Wiktorią na zdjęcia, może też razem coś nagramy (4 filmiki do obrabiania, zajmie mi to 50 lat). Mam nadzieję, że coś z tego w końcu wyjdzie, a nie tak jak zawsze Magda na każdym zdjęciu ma zamknięte oczy. Tak btw wczoraj znowu obcięłam włosy. Nie powinnam robić tego sama, bo wychodzi to w uj krzywo, ale niee, ja to robię wciąż i wciąż, a potem narzekam, że są krótkie i krzywe. Jakoś tak, jak mam zły humor od razu chwytam za nożyczki i ciach włosy... Powinnam zmienić sposób wyładowywania złości.. Ostatnio często z Ewą wychodzimy na ławkę pod blokiem, jemy chipsy i jakoś tak nam fajnie haha. Siedzimy, jemy, nie odzywamy się do siebie, a jak już się odezwiemy to po chwili wybuchamy śmiechem. Jest trochę tak jak rok temu, tak fajnie. Ciężko będzie mi się z nią rozstać, jak i z innymi, i ot tak znaleźć nowych przyjaciół. Znamy się mega długo i czuję, że tak czy siak wylądujemy ze sobą wszystkie razem znów w tej samej klasie haha. Nie umiem sobie wyobrazić, że mam siedzieć w ławce z kimś innym niż Ewa czy Patrycja, no nie potrafię. Echh boje się, ale oby wszystko dobrze się skończyło... Ale się rozpisałam! Wzięło mnie jakoś na rozmyślanie i musiałam wypisać wszystko, co siedzi mi w głowie! Macie mix z ostatniego czasu, a ja lece obrabiać filmiki :)
1. Po nagrywaniu 2. Chorujemy 3. Modelką trzeba się urodzić... 4. Wszystko super świetnie ładnie, tylko twarz taka smerfiasta 5. Najlepsze lody na świecie 6. Niech mi ktoś powie, jaki ja mam kolor oczu...? o.O
1. Polski 2. Jak już wspomniałam, modelką trzeba się urodzić x2 3. Po szkole 4. Tak cieplutko było! 5. Mrożone jogurty 6. Takie malusie, cudne!
Ja i misiek (Pultasek dżunior) staliśmy się ostatnio nierozłączni. Dziś obudziłam się na podłodze, bo mi zajął całe łóżko frajer...
Zapraszam na ASKA :)

sobota, 14 marca 2015

My make up ☼

Cześć wszystkim! Dzisiaj pokażę wam mniej więcej zawartość mojej kosmetyczki i jak wygląda mój codzienny makijaż. Na pierwszy ogień idzie mój podkład, który już pokazywałam wam kilka razy na blogu i o nim pisałam. Ostatnio kupiłam jakiś wadliwy albo po prostu moja skóra ma już go dość, bo okropnie podkreśla mi suche skórki. Zazwyczaj staram się pod podkład nałożyć jakiś lekki krem, jednak już nawet to nie pomaga. Trochę mnie też zapchał i stał się lekko pomarańczowy, dlatego chcę go szybko zużyć i wypróbować czegoś nowego. Nie zmieniałam podkładu już chyba od roku, więc myślę, że czas najwyższy na zmiany. Do czasu spisywał się dobrze, jednak moja skóra domaga się czegoś innego! Polecacie jakieś kryjące podkłady w przyzwoitych cenach do cery bladej? Często mam właśnie problem ze znalezieniem odpowiedniego koloru, dlatego podkreślam, że szukam czegoś w bardzo jasnych odcieniach.
Miałam go przez bardzo długi czas i był moim ulubieńcem numer 1, więc wszystkim, którzy również poszukują czegoś nowego polecam spróbowanie go. Jest jeszcze jeden jaśniejszy odcień, tyle, że jest jakiś żółty i bałam się go wypróbować hahaha. Sprawdźcie, może wasza cera polubi go tak samo jak moja! Kosztuje mniej niż 20 zł, także cena jest jak najbardziej korzystna. Każdy się dziwi w jaki sposób go aplikuję na twarz- można pędzelkiem, można gąbeczką, można nawet palcem. Ja to robię gąbeczką, bo według mnie to najwygodniejszy sposób, palcem zajmuje to zbyt dużo czasu.
Następnie wszystko ładnie przypudrowuje moim ulubionym pudrem z rimmela (dobrze wam pewnie znanym), aby podkład nie zniknął mi po pięciu minutach. Zazwyczaj było z nim wszystko okej, ale znowu trafiłam na jakiś dziwaczny, przez który jestem pomarańczowa, a nakładam go bardzo niewiele. Ogólnie, ostatnio mam problemy z cerą, więc w sumie może to nie wina kosmetyków, whatever. Mimo wszystko i tak kocham ten puder i nie zamienię go na żaden inny ha!
Później poprawiam brwi cieniami (a w zasadzie jednym, bo drugi się skończył), które znalazłam w łazience i w sumie nie mam pojęcia skąd są, co mnie martwi, bo bardzo je lubię, a powoli się kończą. Niestety moje brwi są prawie niewidoczne i nie przeżyje bez cieni, dlatego muszę zacząć rozglądać się nad jakimiś w przyzwoitych cenach, polecacie jakieś? :)
Dobra, niedoskonałości mamy zakryte, brwi poprawione, czas przyszedł na rzęsy! Niedawno kupiłam swoją pierwszą w życiu zalotkę, haha. Jest to najprostsza z najprostszych, którą kupiłam w supermarkecie za 5 zł (jak widać nie lubię dużo wydawać na kosmetyki i inne tego typu rzeczy hihihi).
Od święta zdarzy się, że nałożę cienie do powiek, które są z Sensique (czy jakoś tak). Kupiłam je chyba za 8 zł i nie są jakieś rewelacyjne, krótko trzymają się na powiece i w skrócie nie polecam haha. Jasny cień jest mało widoczny, jednak na powiece nawet fajnie wygląda (przez pierwsze 5 minut, póki nie zniknie). Mamy w planach z siostrą złożyć się na jakąś lepszą paletkę z cieniami, jednak bez przesady, bo dla nas lepsza to taka do 30 zł hahah. Jeju, wy też tak macie, że jak coś wam się kończy to wszystko na raz? Zbankrutuje przez te kosmetyki!
Czas na tuszowanie moich rzęs i przedstawiam wam moją ulubioną mascarę! Tusze do rzęs z Essence są jednymi z moich ulubionych i są naprawdę tanie. Ten kupiłam za 12 zł, jest z tej serii jeszcze pomarańczowy, który już kiedyś miałam i też bardzo dobrze się sprawował. W tym jednak bardziej odpowiadała mi szczoteczka, która wydłuża rzęsy i daję naprawdę świetny efekt. Nie skleja ich i sprawdza się rewelacyjnie. Spokojnie dorównuje tuszom z górnej półki, dlatego bardzo serdecznie wam go polecam! :)
Od czasu do czasu zdarzy się też, że zrobię sobie kreski eyelinerem, jednak ostatnimi czasy bardzo się rozleniwiłam i kiedy wstaję rano do szkoły nie mam na to najzwyczajniej w świecie ochoty. Zazwyczaj robię je jak już gdzieś wychodzę i to staram się robić je bardzo cienkie. Mam do dyspozycji dwa eyelinery w płynie. Kiedyś miałam w pisaku, ale wysechł mi po dwóch tygodniach i zraziłam się do nich. Zdecydowanie jestem zwolenniczką tych w płynie. Tutaj akurat mam z MissSporty, z którego niezbyt jestem zadowolona, ponieważ bardzo szybko mi "znika" z powieki.
Drugi to eyeliner z Catrice, który sprawdził się u mnie znacznie lepiej, jedyny jego minus to gruby pędzelek, którym ciężko jest zrobić cienką kreskę, dlatego zazwyczaj zamieniam pędzęlki na ten z MissSporty. Całe szczęście są matowe i nie nadają żadnego efektu połysku, który bardzo mi się nie podoba. Kosztują mniej więcej 15 zł, więc nie jest źle. Chciałabym w najbliższym czasie wypróbować eyelinera w cieniu, miała któraś z was coś takiego? Co o tym sądzicie? :)
Kiedy nie podkreślam górnej powieki, zdarza się, że podkreślę dolną używając czarnej kredki do oczu. Znalazłam ją gdzieś w łazience haha (Madzia odkrywca znajduje takie skarby w łazience). Jest ona z brokatem, jednak na oku tego nie widać. Staram się jej dużo nie nakładać, żeby nie wyglądać jak jakiś emo czy coś hahah.
No i na koniec nakładam bezbarwną pomadkę Babylips, którą uwielbiam za to, jak cudnie pachnie! Mam ostatnio strasznie suche usta, więc w dzień zazwyczaj używam jej, a wieczorem wazeliny. Jest ona takim moim małym uzależnieniem i noszę ją prawie wszędzie. Jak mi się skończy planuję kupić jakąś Babylips z tych nowych serii, tym razem może jakąś koloryzującą? :)
Czasami też zdarzy się, że użyję koloryzującej szminki, którą kupiła kiedyś moja siostra na jakimś straganie haha, no ale mimo to bardzo podoba mi się jej kolor. Nakładam jej bardzo malutko, bo inaczej by mnie do szkoły nie wpuścili. Na mój zbliżający się bal gimnazjalny planuję kupić jakąś szminkę nude. Strasznie spodobały mi się odcienie tych z Essence, dziewczyny, miałyście może okazję wypróbowania tych pomadek?

I w ten oto sposób dobiegliśmy do końca jeej! Niektórzy sobie pewnie teraz pomyśleli "jacie, ale tapeciara" albo coś podobnego hahah. Wiecie, uważam, że nakładam tyle, ile potrzebuję. Dodałam tutaj troszkę więcej kosmetyków, których używam na jakieś okazję, wyjścia lub po szkole dla urozmaicenia. Zazwyczaj nakładam po prostu podkład, puder, cień do brwi i tusz do rzęs, ponieważ z rana, kiedy moim największym marzeniem jest powrót do łóżka, nie myślę o tym, żeby ładnie wyglądać. Jeśli mam na późniejszą godzinę do szkoły albo, jak już mówiłam, gdzieś wychodzę, wtedy lubię spędzić trochę więcej czasu w łazience i coś pokombinować, z resztą myślę jak większość dziewczyn w moim wieku.

Podsumowując, piszcie mi jakie znacie fajne podkłady w przyzwoitych cenach w jasnych odcieniach, jakieś niedrogie paletki z cieniami do powiek w takich kolorach nude, no i może jakieś ciekawe produkty do brwi? A, i koniecznie powiedzcie co sądzicie o pomadkach z Essence no i czy mieliście styczność z którymś z produktów, które wymieniłam powyżej!
Z góry dziękuję wam za pomoc, jeśli uda mi się coś ciekawego znaleźć, może napiszę wam jak się u mnie nowe produkty sprawują :)

ZAPRASZAM NA KONKURS FOTOGRAFICZNY TUTAJ ZOSTAŁ ZMIENIONY TEMAT KONKURSU.

poniedziałek, 9 marca 2015

gloomy monday

Cześć kochani! Oglądając kilka dni temu pogodę spodziewałam się, że dziś zaskoczy mnie słońce, a tu kompletny brak słońca...Ten fakt ostatnio mnie trochę przytłacza, ale jakoś daję radę. Cały weekend razem z piątkiem dosłownie przeleżałam w bezruchu słuchając kilkadziesiąt razy tych samych piosenek. Poczułam się, jakbym miała zapaść w jakiś zimowy sen, serio haha. Dziś nie poszłam do szkoły, bo o 9 pojechaliśmy z rodzicami do biura załatwić paszporty. Wróciliśmy po godzinie, a potem zasnęłam i obudziłam się o 14. Przypomniałam sobie, że nie mam ani zdjęć do postu ani nagranego filmiku, dlatego natychmiast się zerwałam no i próbowałam coś wykombinować, ale byłam strasznie zaspana, co właśnie widać na zdjęciach. Ostatnio jestem strasznie opuchnięta i wyskoczyło mi parę nieciekawie wyglądających pryszczy, będę chyba musiała przejść się z tym do lekarza o ile uda mi się znaleźć czas. Nagrałam też filmik, ale jak zwykle coś mi nie pasuje. Na razie się konwertuje, zobaczymy czy uda mi się coś ciekawego zmontować. Jutro już wracam do szkolnej rzeczywistości, co mnie niezbyt cieszy. Byle do świąt. Chociaż po świętach egzaminy, więc w sumie nie wiem... Z jednej strony chce je mieć już za sobą. Jak na razie się nie stresuję i podchodzę do tego na luzie, zapewne im bliżej nich tym bardziej będę srać w gacie. Egzaminy, bierzmowanie, bal i koniec mojej przygody w gimnazjum. Nie wiem czy będę tęsknić, pewnie przez pierwsze miesiące będzie mi się ciężko przyzwyczaić do nowego otoczenia, ale jestem dobrej myśli. Za to prawdopodobnie czekają mnie najlepsze wakacje ever, jeszcze tylko 109 dni, kto odlicza razem ze mną? :D

ZAPRASZAM NA ASKA KLIK
A u Was jak z pogodą, też tak smutno? Zapraszam na konkurs TU, zajrzyjcie wieczorem, bo nastąpi w nim kilka małych zmian :)